Odkrywanie ADHD – Przeciętna Historia

Historia przypadku

Rodzi się mały człowiek. Jest dzieckiem rozkrzyczanym, często płacze; jak tylko zaczyna chodzić, to od razu biega, więc jego rodzic musi mieć oczy z każdej strony głowy. Maluch nie potrafi nawet na chwilę nad czymś się zatrzymać: puzzle i klocki go nudzą. Trochę dłużej koncentruje się na telewizorze czy komputerze, ale też nie na długo. Rodzica to nie dziwi, bo przypomina sobie siebie z dzieciństwa i wydaje mu się, że takie są wszystkie dzieci.

Dziecko kończy 3 lata i idzie do przedszkola. W przedszkolu zaczyna się horror – codzienne wysłuchiwanie od wychowawczyni, jakie to złe dziecko, jakie agresywne, jak nie potrafi bawić się z kolegami, tylko rzuca w nich czym popadnie. Dziecko jest często wyprowadzane na korytarz i karcone przez Panią za złe zachowanie. Rodzice innych dzieci zaczynają atakować matkę twierdząc, że jeszcze nie widzieli tak złośliwego dziecka, które wręcz uwzięło się na ich dzieci. A dzieciak opowiada w domu, że któreś dziecko uszczypnęło go, gdy Pani nie widziała, a on oddał, co Pani już zauważyła. Tak jest co dzień.

Na szczęście w tym przedszkolu pracuje rozsądna Pani Dyrektor. Zaprasza matkę do siebie, sygnalizuje problem: dziecko potrzebuje pomocy. Dziecko trafia więc pod opiekę Ośrodka Wczesnej Interwencji; tam zostaje przebadane przez lekarza. Pod troskliwą opieką specjalistów zaczyna odnosić pierwsze sukcesy.

Wreszcie, w wieku 4 lat, po wizycie u lekarza psychiatry i po wykluczeniu neurologicznych uszkodzeń mózgu, okazuje się, że to ADHD. Jednak o tym, co to jest i jak postępować z takim dzieckiem, nikt matce nie mówi.

Matka, która ma jeszcze jedno, starsze dziecko z podobnymi problemami, decyduje o jego diagnostyce, jako że jest ono już leczone na padaczkę, mimo że nigdy dotąd nie miało ataku tej choroby – tak zadecydował psychiatra. Powtarza się diagnoza: przyczyną kłopotów dziecka nie jest padaczka, a ADHD. I o ile z młodszym jest łatwiej o terapię, tak starszemu niemal nie ma kto pomóc. Zdiagnozować dziecko jest stosunkowo łatwo, tylko co dalej?

To starsze dziecko już w przedszkolu miało problemy z koncentracją; przedszkolanka była przekonana o jego upośledzeniu. W szkole podstawowej wychowawczyni twierdziła, że dziecko przeszkadza na lekcjach i potrzebuje dodatkowych zajęć. Była to szkoła niepubliczna, gdzie za każdą dodatkową godzinę zajęć trzeba było płacić, więc konieczna okazała się zmiana szkoły. I dziecko tułało się od placówki do placówki, nigdzie nie potrafiąc nawiązać przyjaźni z rówieśnikami.

Jak czuje się takie dziecko, przenoszone ze szkoły do szkoły, z coraz niższą samooceną? No cóż, bardzo źle. A można było zastanowić się dużo wcześniej, z czego wynikają kłopoty dziecka i starać się mu pomóc. Jednak to pozostawiono matce. Ruszyła więc do walki z całym światem o swoje dzieci. Wyszukuje w Internecie wszystkie możliwe informacje o ADHD, jeździ na konferencje naukowe poświęcone temu tematowi, chodzi na szkolenia metodyczne dla nauczycieli – wszystko to po to, żeby dowiedzieć się, jak pomagać swoim dzieciom. Zaś nauczyciele tego dziecka podważają orzeczenie Poradni Psychologiczno- Pedagogicznej i diagnozę lekarską. Są przekonani, że jest to „zdolny leń”. Jedyne pochwały, jakie dziecko słyszy w szkole, to: „przecież stać Cię na więcej”. Dziecko to zaczyna się załamywać i obojętnieć na złe stopnie. Tak rozpoczyna się dramat dziecka, które jest ostatecznie doprowadzone do załamania nerwowego i depresji.

Jak pomóc?

Na nasze dzieci krzyk i negatywne emocje działają zupełnie inaczej, niż na „zwyczajne” dzieci. Gdy dziecko nadpobudliwe ciągle słyszy nad sobą uniesiony głos i gdy bez przerwy wytyka mu się błędy, reaguje bardzo emocjonalnie i najczęściej ta reakcja nie jest adekwatna do sytuacji.

Jak więc powinien zareagować nauczyciel, który uczy dziecko nadpobudliwe? Powinien starać się zauważać starania dziecka i za te starania je chwalić, bo tylko w ten sposób można pozytywnie motywować dziecko. Dziecko pochwalone za drobny sukces stara się odnieść go ponownie. Wystarczy tylko zauważyć talenty drzemiące w naszych dzieciach i pomagać w ich rozwijaniu, a praca z nimi będzie przyjemnością i będzie dawała satysfakcję. Oczywiście nie należy ignorować złych zachowań, ale pochwały muszą przeważać nad karceniem.

Dziecko nadpobudliwe należy zachęcać do chwalenia się swoimi umiejętnościami np. poprzez przygotowanie referatów na interesujące je tematy albo do poprowadzenia fragmentu lekcji zamiast nauczyciela. Jego dobre zachowania należy nagradzać pochwałami na bieżąco; nie czekać aż osiągnie doskonałość, tylko chwalić za każdy pomyślnie zakończony etap pracy. Dziecko w ten sposób traktowane łatwiej osiąga sukces i jest akceptowane przez rówieśników.

Jak walczyć z mitem?

Przeciętnemu człowiekowi ADHD kojarzy się z dzieckiem niegrzecznym, agresywnym wobec kolegów i dorosłych, bardzo ruchliwym i niemożliwym do opanowania. Faktycznie, wiele dzieci cierpiących na to zaburzenie tak właśnie można scharakteryzować. Dużo trudniej jest ocenić dziecko, które nie ma widocznych cech nadruchliwości. Dziecko takie potrafi przesiedzieć pozornie spokojnie w ławce całą lekcję, jest grzeczne i nie zwraca na siebie uwagi. Czasem wyrwie się niepytane do odpowiedzi, nie zawsze ta odpowiedź jest adekwatna do tego, co mówi nauczyciel. Często siedzi w ławce i wydaje się jakby nieobecne, a pytane przez nauczyciela nie wie, o czym była mowa, bo przed chwilą ulicą przejechał samochód i to było ciekawsze. Może przeleciała mucha, której nikt inny poza nim nie zauważył? Statystycznie w każdej klasie jest jedno lub dwójka takich dzieci. Dziecko z ADHD jest niewolnikiem „już” i „zaraz”. „Już” wtedy, kiedy czegoś chce, bo jest niecierpliwe; „zaraz”, gdy jest o coś proszone, bo nie potrafi się oderwać od tego, co robi w danej chwili.

Dziecko z ADHD jest bardzo wrażliwe, wyczulone na wszelkie przejawy niesprawiedliwości, obdarzone ogromną intuicją. Dlatego dzieci te należy świadomie traktować z szacunkiem i miłością. Uczucia te muszą być szczere, nie mogą być udawane, bo każdy objaw fałszu jest natychmiast wyczuwany. Warto się starać, ponieważ one potrafią odwzajemnić te uczucia.

Jak pomóc nauczycielowi?

Każdy rodzic świadomy dysfunkcji swojego dziecka życzyłby sobie szerokiej współpracy z nauczycielem, częstego kontaktu osobistego i pełnej informacji dziecku: nie tylko o tym, co zrobiło źle, ale przede wszystkim o jego postępach. Najłatwiej zauważyć to, co dziecko robi inaczej niż reszta jego kolegów, że na przykład nudzi się na lekcji, ponieważ nie potrafi ukryć tej nudy. Łatwo zauważyć, że przeszkadza, bo rozmawia, kręci się w ławce, wykonuje mnóstwo zbędnych ruchów i często niepytane wyrywa się do odpowiedzi. Często zamyśla się i wydaje się nieobecne na lekcji, nie zapisuje nie tylko treści lekcji, ale nawet jej tematu. Zapomina odrobić prace domowe, nie przynosi zeszytów. Spóźnia się i głupio się tłumaczy, np., że nie potrafiło znaleźć klasy. Można mnożyć przykłady takich nieodpowiednich zachowań dziecka nadpobudliwego, które bardzo szybko zauważane są przez nauczyciela. Dziecko to najczęściej słyszy o sobie, że jest niegrzeczne, niezdyscyplinowane, że wszystko robi źle.

Z punktu widzenia tego dziecka, gdy zrobi coś źle, to trafia w centrum zainteresowania osoby dorosłej. Ono tak to właśnie odbiera i powtarza złe wzorce zachowań, bo tylko wtedy dorosły je zauważa. Tak dzieje się wszędzie, nie tylko w szkole, ale i w domu, gdy dziecko karcone jest za objawy swojej choroby. Wtedy nakręca się spirala niskiej samooceny dziecka i braku akceptacji. Dziecko to myśli, że jeśli nauczyciel mówi o nim źle, to ono po prostu jest złe.

Tak również myślą o nim jego koledzy, którzy dodatkowo mogą wykorzystywać złą opinię o dziecku nadpobudliwym i „podpuszczać” je do robienia niewłaściwych rzeczy. Dziecko nadpobudliwe nie potrafi myśleć przyczynowo-skutkowo. W jego procesie myślenia występuje tylko akcja i reakcja, nie ma tam miejsca na zastanawianie się nad skutkiem podejmowanych działań.

Dziecko z ADHD nie potrafi uczyć się na własnych błędach. I tu jest pole do popisu dla dobrego, wrażliwego nauczyciela i pedagoga. Żeby odnieść sukces w pracy z dzieckiem nadpobudliwym należy po pierwsze uzbroić się w ogromną cierpliwość. Efekty tej pracy nie będą zauważalne od razu, zwłaszcza, gdy dziecko ma już za sobą bagaż doświadczeń z poprzednich placówek edukacyjnych, a z reguły tak właśnie się dzieje. Dzieci nadpobudliwe bardzo często zmieniają szkoły czy przedszkola, bo tak naprawdę nikt nie chce, a może nie potrafi z nimi pracować. Takie są przynajmniej odczucia matki dwójki dzieci nadpobudliwych.

Życzę wszystkim rodzicom siły i wytrwałości

w walce o własne dzieci.

Nauczycielom życzę rodziców, którzy chcą i potrafią

współpracować ze szkołą.

Dzieciom życzę mądrych, empatycznych serdecznych rodziców

i nauczycieli, którzy dostrzegą ich starania.

Halina Kantor

Przewodnicząca Zarządu

Stowarzyszenia „Niezwykłe Dzieci”

Katowice